Rafting kajakowy po rzece Zrmanja Chorwacja

Wyspa Pag miejscowość Jakišnica to nasz punkt wypoczynkowo-wypadowy w Chorwacji w 2012 r. W zeszłym roku będąc w Rogoźnicy wraz z rodziną brałem udział w raftingu pontonowym po rzece CETINA, w tym roku postanowiłem powtórzyć przygodę, ale na innej rzece, z uwagi na położenie, na celownik obrałem piękną, malowniczą, widowiskową rzekę ZRMANJA.

 

Za pośrednictwem biura Raftrek zamówiłem na dzień 2 sierpnia 2012 r. spływ rzeką Zrmanja dla dwóch rodzin, uzgodniliśmy cenę 290 kun za osobę, dzieci połowę taniej, tanio nie jest, ale czego się robi dla przygody, chociaż na miejscu okazało się taniej (po 102 euro dla rodziny czteroosobowej).

 

W końcu nadszedł ten dzień, pobudka wcześnie rano, godzina 8:15 wyjazd z Jakišnicy do miejscowości Kaštel Žegarski około 128 km. Do punktu startu dotarliśmy parę minut po 10, a tam zaskoczenie zamiast raftingu pontonowego – rafting kajakowy, po interwencji otrzymaliśmy informację od organizatora, że w miesiącach letnich (lipiec-sierpień) nie organizują spływu pontonowego z uwagi na niski poziom wody w rzece Zrmanja. No trudno, nie po to przejechaliśmy ponad 120 km, żeby teraz się wycofywać.

 

Pobraliśmy kaski, kapoki (ja z młodszą córką miałem swój prywatny), pojemniki na rzeczy oraz wiosła i wraz z grupą (oprócz nas było nas jeszcze kilkanaście osób różnej narodowości) udaliśmy się na miejsce wodowania kajaków gdzie udzielono nam obszernego instruktażu w języku angielskim na temat spływu, bezpieczeństwa, techniki wiosłowania itp. na nasze szczęście koleżanka Magda nam tłumaczyła i nagle szok, jakoś tej informacji nigdzie nie znalazłem, może nie przywiązywałem do niej wagi, trasa spływu liczyła 13 km. Teraz już nie mamy wyjścia trzeba będzie zacisnąć zęby i przygotować się na ciężki wysiłek. Nasza cała grupa jest pod opieką dwóch chorwackich flisaków (bardzo sympatyczne chłopaki).

 

W końcu start i wodowanie kajaków (były to kajaki z tworzywa sztucznego, dwu i trzyosobowe)

 

Rafting na rzece Zrmanja

 

nasza grupa została podzielona na trzy kajaki:

 

  • kajak nr 1 – ja, Kasia moja żona i Ola moja młodsza córka
  • kajak nr 2 – Karolina moja starsza córka i Michał syn znajomych
  • kajak nr 3 – Wojtek (mój kolega i towarzysz podczas wycieczki na Sveto Brdo) z żoną Magdą i swoją córką Amelią

 

Po wodowaniu krótki trening na wodzie, później walka w wodzie (ochlapywanie) no i ruszamy, prąd Zrmanji jest wartki, ale niezbyt szybki, chociaż w niektórych miejscach nawet, nawet. Generalnie płyniemy i podziwiamy piękne widoki otaczających nas gór, rzeka Zrmanja jest bardzo czysta i zimna, mieniąca się w różnych odcieniach zieleni i turkusu.

 

Rafting na Zrmanji

Rafting na Zrmanji

Rafting na Zrmanji

 

W końcu dopływamy do miejsca odpoczynku (wydaje mi się, że jest to miejsce na rzece Krupa), mamy pół godziny czasu na zregenerowanie sił, posiłek i kąpiel, zachęcony przez naszego przewodnika wykonuję kilka skoków przez krzaki, zabawa świetna.

 

odpoczynek na raftingu

odpoczynek na raftingu

Rafting na rzece Zrmanja

Rafting na rzece Zrmanja

Rafting na rzece Zrmanja

skoki do wody na Zrmanja

skoki do wody na Zrmanji

skoki do wody na Zrmanja

rzeka Zrmanja

rzeka Zrmanja

rzeka Zrmanja

rzeka Zrmanja

rzeka Zrmanja

 

Później idziemy do urokliwego wodospadu leżącego 200 m od naszego miejsca postoju. Nie wiem jak się on nazywał, ale było cudownie, kąpiel w zimnej słodkiej wodzie poezja, kilka skoków do wody z różnych skałek podnosi mój poziom adrealiny, to jest przedsmak prawdziwych skoków i wyzwania, które nas, a w szczególności mnie, czeka.

 

wodospad na rzece Zrmanja

nad wodospadem na rzece Zrmanja

rzeka Zrmanja

skoki do wody przy wodospadzie

skoki do wody przy wodospadzie

skoki do wody przy wodpospadzie

 

Czas odpoczynku dobiegł już końca, wracamy, wodujemy kajaki i płyniemy dalej, po drodze kilka fajnych bystrzynek i katarkt, niektóre musimy pokonywać z pomocą naszych przewodników (głównie polegało to na nakierowywaniu kajaka na właściwy kurs), generalnie jest frajda dla wszystkich, no prawie dla wszystkich, nasza najmłodsza uczestniczka pięcioletnia Amelia płacze.

 

rzeka Zrmanja

 

Dopływamy do wodospadu Veliki Buk (taka kaskada wodospadów o wysokości od 10 do 15 m wg. różnych danych znalezionych w internecie), zatrzymujemy się przed i dalej pieszo pokonujemy wodospad bokiem, około 50 metrów, a nasi przewodnicy na linach spuszczają kajaki na dno wodospadu, bardzo fajne miejsce na odpoczynek polecam.

wodospad Veliki Buk

wodospad Veliki Buk

wodospad Veliki Buk

spuszczanie kajaków z wodospadu Veliki Buk

wodospad Veliki Buk

spuszczanie kajaków z wodospadu Veliki Buk

spuszczanie kajaków z wodospadu Veliki Buk

wodospad Veliki Buk

 

Załadunek i dalej w drogę, płyniemy mijając po drodze kilka spiętrzeń, znowu fajna zabawa i dopływamy do sławnej skały. Odpoczynek z możliwością kąpieli, a dla ekstremalistów (czyli dla mnie) skoki do wody z 12 metrowej skały, wykonałem 4 było super. W sumie ze sławnej skały skakali następujący uczestnicy raftingu:

 

  • Jacek
  • Michał
  • moja córcia Karolinka

 

skoki do wody ze skałki na rzece Zrmanja

skoki do wody ze skałki na rzece Zrmanja

 

Brawa dla nich za odwagę i odporność psychiczną, patrzący w dół z tej skały wiedzą o co chodzi. Później to już kilkukilometrowe wiosłowanie, ciężko bo temperatura powietrza wysoka, kilometrów już trochę zrobiliśmy, ogólne zmęczenie i brak kondycji, ale na sam koniec została nam jeszcze jedna ekstremalna perełka, pokonanie ostatniej większej przeszkody, nie wiem czy to był mały wodospad czy większe spiętrzenie, wydaje mi się, że raczej mały wodospad. Nasz przewodnik pozwolił jednej osobie z załogi kajaka na samotny spływ tym wodospadem, mierzącym około 3 m wysokości. Wytypowana załoga czyli: ja, Wojtek i jego syn Michał ruszyliśmy w nieznane, chwila emocji i już, jak dla mnie trochę za krótko. Kajak spłynął z wodospadu prawie pionowo w dół, wyprostował się w wodzie i po wszystkim, żaden z nas się nie wywrócił.

 

Po kilku kilometrach dopływamy do miejsca końcowego, tam zdajemy kajaki, wiosła, kamizelki, kaski i pojemniki na rzeczy, w knajpce przy zimnym Radlerku oczekujemy na przyjazd odwozu do miejsca startu, niestety wynikł problem, nasi kierowcy (moja żona i Wojtek) nie załapali się na tą turę i musieliśmy czekać na następną, w sumie oczekiwaliśmy na transport ponad dwie godziny, szkoda tego czasu bo jeszcze mieliśmy ponad 128 km drogi powrotnej. W sumie do Jakišnicy dotarliśmy około 21. I tak zakończyła się moja druga przygoda z raftingiem.

 

Więcej zdjęć z raftingu kajakowego po rzece Zrmanja

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń ten wpis - pomożesz kształtować zawartość mojego bloga
Ocena: 4.8/5 (liczba ocen: 45)

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *